Pajęczyca - mój prywatny blog o życiu

Polak potrafi

Polska to kraina cudów, codziennych, powszechnych. Cuda te jawią się jako normalność,  chleb powszedni i "normalna" egzystencja. Nierzadko nawet ich nie dostrzegamy, zbyt często bowiem mają miejsce.

Życie niemal każdego z nas przypomina poligon doświadczalny, sprawdzian na ile jesteśmy w stanie zacisnąć pasa, by jeszcze oddychać.

Stawiając siebie obok państw zachodnich Europy, jesteśmy narodem biedaków. Jednak paradoksalnie za wszystko musimy płacić więcej/najwięcej. Koszty utrzymania domu - horrendalne. Gdzie indziej w Europie płaci się tyleż samo za prąd, wodę, śmieci itp? Gdzie indziej każdy rok, półrocze wita się wzrostem kosztów mediów. Rzekomo tylko na Słowacji jest drożej.

Nazbyt wiele rzeczy idzie jak po grudzie i okupione jest wysokimi kosztami. Budowanie autostrad, o stadionach świadomie nie wspominam, to karkołomne zajęcie, ale jak się okazuje intratne. Toż mamy najdroższe autostrady w Europie. Nieważne, że na niektórych odcinkach jeździ się jak po kocich łbach, obligatoryjnie płacić trzeba. 

Skoro jesteśmy już przy samochodach. Warto uzmysłowić się, że zajmujemy zaszczytne pierwsze miejsce w cenach paliw na świecie. Zdaje się, iż tylko w naszym kraju wzrost cen paliw następuje przy jednoczesnym spadku euro i ceny za baryłkę ropy naftowej. Kolejny paradoks - im bliżej rafinerii tym drożej. Można wymieniać bez końca: opłaty bankowe, internet, rozmowy komórkowe... Zagraniczne firmy zarabiają na nas krocie, dają zarobić grosze.

Wisienką na torcie są ceny produktów spożywczych. Z wielu rzeczy zrezygnować  można, ale z jedzenia nie. Dlatego zapewne ceny żywności rosną w zatrważającym tempie. Gdybyż tak szybko rosły także nasze wynagrodzenia, ewentualnie paragony kasowe mogłyby być jadalne. Może ciężkostrawne - na dłużej by starczały, ale jadalne.

Powstaje pytanie dlaczego światowe marki traktują nasz kraj tak bardzo wyjątkowo pod względem cen swoich produktów? Dlaczego wraz z gorszym towarem przybywają także wyższe ceny? Idźmy dalej, dlaczego przejadamy znaczną część zarobków?

"Polak potrafi" głosi pewna reklama. Tak Polak potrafi przeżyć za minimum. Umie pogodzić małe zarobki z "wysokimi" potrzebami egzystencjalnymi, z niczego zrobić coś. Cud za cudem. Zarobić niewiele i z tego niewiele utrzymać rodzinę. Swego czasu nawet Hitler chwalił nasz naród za niebywałe cechy adaptacyjne, inni już dawno się poddali, a my nadal walczyliśmy. To samo po trosze ma miejsce teraz. My wciąż walczymy, wciąż udowadniamy, że można tak żyć. Owszem można, tylko gdzie to przysłowiowe światełko w tunelu? Nie łudzę się, że z (powiedźmy) nowym rządem nastanie to lepsze... bo przecież Polak potrafi...